W Indiach trwa spis powszechny, to wyzwanie dla mieszkających tam chrześcijan
Część chrześcijan w Indiach stoi przed dylematem, czy przyznawać się do swojej wiary. To pytanie stawiają sobie w związku z trwającym tam spisem powszechnym. Boją się, że deklaracja wiary chrześcijańskiej będzie wiązała się z poważnymi represjami.
Obecny spis powszechny wprowadza, po raz pierwszy od uzyskania przez Indie niepodległości w 1947 roku, podwójną identyfikację, łączącą religię i przynależność kastową.
Ta zmiana, choć ma na celu udoskonalenie polityki publicznej, rodzi poważne wątpliwości wśród mniejszości religijnych. Chrześcijanie, którzy oficjalnie stanowili 2,3 proc. populacji w ostatnim spisie powszechnym z 2011 roku, w rzeczywistości mogą być liczniejsi.
Kwestia ta jest szczególnie drażliwa dla chrześcijan ze społeczności dalitów. Zgodnie z prawem indyjskim, korzyści związane z niższym statusem kastowym przysługują jedynie hinduistom, sikhom i buddystom. Konwersja na chrześcijaństwo lub islam skutkuje utratą tych praw, choć rzeczywistość społeczna pokazuje, że dyskryminacja kastowa utrzymuje się poza przynależnością religijną.
Niektórzy liderzy chrześcijańscy domagają się, aby chrześcijanie mogli deklarować zarówno swoją wiarę, jak i pochodzenie społeczne bez ponoszenia kar.
Wielu obserwatorów uważa, że liczby te są zaniżone z powodu wymuszonych wyborów dokonywanych przez niektórych wierzących. W obliczu tej sytuacji niektórzy liderzy chrześcijańscy domagają się, aby chrześcijanie mogli deklarować zarówno swoją wiarę, jak i pochodzenie społeczne bez ponoszenia kar.

