SPACER DLA UKRAINY
Po tym, jak Putin postanowił zaatakować Ukrainę, na ulice Warszawy wyległy tłumy ludzi. Większość z nich swoje kroki skierowała pod ambasadę rosyjską, aby tam na różne sposoby demonstrować swój sprzeciw wobec wojny i cierpienia niewinnych ludzi. Wśród nich znalazła się niewielka grupa wierzących osób, które przyszły tam, aby się modlić…
„Prayer walk”, czyli spacer modlitewny, to spontaniczna inicjatywa. Wybrała się na niego grupa chrześcijan z warszawskiej grupy King’s Kids Polska i kościoła Droga. -Mamy dużo przyjaciół w Ukrainie – mówi inicjator akcji Grzegorz Skrobarczyk, który prowadzi szkółkę i jest nauczycielem w chrześcijańskiej szkole. -Na niedzielnych zajęciach, a także na lekcjach w szkole, dałem dzieciom kolorowe kartki i poprosiłem, aby napisały na nich i narysowały swoje modlitwy o Ukrainę. Naszym zamiarem było, aby zanieść je do ambasady rosyjskiej.
Grzegorz napisał mail do ambasady z prośbą o możliwość wejścia na jej teren. Po tym, jak Ukraina została zaatakowana, ten pomysł upadł, bo trudno było w tej sytuacji liczyć na odpowiedź. W jego miejsce spontanicznie zrodził się pomysł spaceru modlitewnego w pobliżu ambasady. Prócz małej grupy osób, wśród których było też pięcioro dzieci, w modlitwie uczestniczyło wielu chrześcijan, którzy zostali w domu, bo z jakichś powodów nie mogli wziąć udziału w spacerze. -Całą drogę prosiliśmy Boga o dobre myśli, każdy z nas miał za zadanie przez cały czas trwać w połączeniu z Bogiem – wyjaśnia Grzegorz.
„Spacerowicze” modlili się także głośno, na głos przeczytali też Psalm 64, w którym zawarta jest prośba o ochronę przed wrogami.
–Na miejscu zobaczyliśmy mnóstwo ludzi, ale choć protestowali w dobrym celu, to robili to na świecki sposób. Słychać było mowę nienawiści, która przeplatała się z cytatami z polskiego papieża, wygłaszanymi przez megafon – opowiada Grzegorz. –Moja refleksja jest taka, że potrzebujemy pokutować przed Bogiem.
Jednym z celów modlitewnego spaceru było też zachęcenie dzieci i nastolatków do angażowania się w sprawy społeczne. -Oni chcą się modlić i nie są obojętni na to, co się na świecie dzieje. Odpowiedzialnością dorosłych jest, aby ich do tego zachęcać – wyjaśnia Grzegorz.
Na kolejny spacer grupa udała się już w ostatni piątek. Jego niezwykły przebieg tak dla nas zrelacjonował Grzegorz Skrobarczyk:
Dziś z młodzieżą z kościoła Droga w skromnym składzie poszliśmy modlić się pod ambasadę Ukrainy i zastaliśmy tam tłumy protestujących ludzi. Nie za bardzo rozumiałem wtedy, dlaczego czułem, że mam wziąć kartki, które wcześniej robiliśmy z dziećmi i nastolatkami! Ambasada była zamknięta i otoczona policją, ale z wiarą stanęliśmy w modlitwie i po przeczytaniu Psalmu 23 i prośbie o pokój Boży wyruszyliśmy naokoło zgromadzenia ludzi, aby dojść pod ścianę pamięci. Znów modliliśmy się i wtedy postanowiliśmy zostawić parę kartek pod ścianą zasypaną już kartkami i kwiatami
Później postanowiliśmy jeszcze raz modlić się i prosić Boga o pokój i pomoc dla ludzi! Ciągle w moim sercu była chęć zostawienia kartek! Przecież obiecałem je wręczyć… Ale miałem również świadomość, że ludzie z ambasady są bardzo zajęci. I wtedy, obracając się, zobaczyłem dwóch dobrze ubranych mężczyzn. Wiedziałem, że mam do nich podejść. To był ambasador Andrij Deszczyca i jego zastępca, z którym nawiązaliśmy rozmowę. Staliśmy w asyście policji i zadawaliśmy pytania, po czym złożyliśmy cały stos kartek na jego ręce! Był bardzo wzruszony, ale i zachęcony! Na koniec zaproponowaliśmy, aby się pomodlić o Niego i jego rodzinę. To był dobry czas dziękowania i wzywania Boga, aby przede wszystkim dotknął Jego i chronił rząd, a także zatrzymał Putina! Ogłaszaliśmy zwycięstwo Jezusa, a zastępca ambasadora wzruszał się i po skończonej modlitwie powiedział, że coś go poruszyło w sercu i że poczuł się lepiej. Obiecaliśmy mu, że wciąż będziemy się modlić. Pożegnaliśmy go i wiemy, że Bóg nas tam po prostu posłał, abyśmy mogli wykonać Jego wolę.
UG

